Prace nad projektem ustawy o centrach zdrowia 75 plus zostały przerwane przez pandemię SARS-CoV-2. Czy teraz, gdy w ocenie Ministerstwa Zdrowia sytuacja stopniowo się stabilizuje, wreszcie uda się do nich wrócić? Czekają na to autorzy koncepcji, środowisko geriatrów, a przede wszystkim pacjenci. „Puls Medycyny” poprosił o opinie na temat koncepcji centrów zdrowia 75 plus oraz opieki długoterminowej i senioralnej lek. Marka Balickiego, członka Sekcji Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju, i Tomasza Michałka, dyrektora Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Koncepcję centrów zdrowia 75 plus opracował zespół ekspertów związanych z Narodową Radą Rozwoju oraz Ministerstwem Zdrowia, m.in. prof. dr hab. n. med. Ewa Marcinowska-Suchowierska oraz lek. Marek Balicki. Jej założenia zostały zaprezentowane podczas konferencji w Pałacu Prezydenckim, którą wystąpieniem otworzył prezydent Andrzej Duda. Jakie będą dalsze losy planu dla geriatrii, która jest dziś jednym z najbardziej zaniedbanych obszarów ochrony zdrowia? Czy koncepcja centrów zdrowia mogłaby stać się punktem wyjścia do dyskusji o kształcie polskiej polityki senioralnej i systemie wspierania osób niesamodzielnych?

Centra zdrowia i oddziały geriatryczne – dwa filary planu dla geriatrii

Lek. Marek Balicki, członek Sekcji Ochrony Zdrowia Narodowej Rady Rozwoju, podkreśla, że koncepcja centrów zdrowia 75 plus jest odpowiedzią na zachodzące w polskim społeczeństwie dynamiczne zmiany demograficzne.

„Skąd postawiona przez nas granica wieku na 75. roku życia? Jest ona oczywiście umowna, ale w tej dekadzie życia szczególnie ujawniają się problemy związane z wielochorobowością oraz schorzenia charakterystyczne dla pacjentów geriatrycznych, które stanowią znaczący ciężar dla systemu opieki zdrowotnej, osoby starszej i jej bliskich. Od 75 r.ż. mamy już bezpłatne leki dla seniorów czy dodatek pielęgnacyjny do emerytury. Niepokojąca jest dynamika zmian demograficznych – dziś seniorzy powyżej 75. r.ż. stanowią ok. 7 proc. ogółu wszystkich Polaków, za 10 lat ten odsetek będzie wynosił już 11 proc. Liczba seniorów wzrośnie o ponad połowę. Koncepcja centrów zdrowia 75 plus jest więc próbą wypracowania rozwiązań dla nadchodzących wyzwań. Jest również realizacją zapisanego w art. 68 Konstytucji RP obowiązku otoczenia szczególną opieką m.in. osób w wieku podeszłym. Jak zdefiniować szczególną opiekę? Mogą to być albo inne zasady korzystania ze świadczeń medycznych, albo dostosowana do potrzeb danej grupy pacjentów forma organizacyjna opieki zdrowotnej” – mówi lek. Marek Balicki, jeden z twórców koncepcji.

Jak wyjaśnia, według założeń koncepcji przeciętnie na powiat miałoby przypadać przynajmniej jedno centrum zdrowia 75 plus (realizujące świadczenia w trybie ambulatoryjnym i dziennym), czyli w skali całego kraju powstałoby ich 300-320.

„Drugim filarem koncepcji są oddziały geriatryczne – powstanie ich 100-120, a więc jeden obejmowałby populację 300 tysięcy seniorów. Każdy oddział geriatryczny współpracowałby z kilkoma centrami. Sposób tworzenia sieci centrów i oddziałów geriatrycznych określi ustawa. Ogromnym problemem wśród seniorów jest wielochorobowość i zespół kruchości. Pacjenci geriatryczni często korzystają z pomocy wielu specjalistów. Dotychczas brakowało instytucji, która na poziomie lokalnym koordynowałaby nie tylko sam proces diagnostyki i leczenia seniora, ale również wsparcie o charakterze m.in. opiekuńczym i rehabilitacyjnym. Naszym celem jest, aby centra integrowały i koordynowały świadczenia geriatryczne na poziomie lokalnym we współpracy z lekarzem rodzinnym i pomocą społeczną” – podsumowuje podstawowe założenia planu.

Braki kadrowe – podstawowy problem geriatrii

Jedną z wątpliwości, jakie ma co do koncepcji środowisko, są niewystarczające zasoby kadrowe geriatrii. Są takie województwa, np. świętokrzyskie, gdzie specjalistów z tej dziedziny jest dosłownie kilku.

„Zdaję sobie sprawę z tego, że braki kadrowe w geriatrii są szczególnie dotkliwe, co jest skutkiem zaniedbań z przeszłości. Liczba miejsc na specjalizacji jest z pewnością zbyt mała, ale młodzi lekarze nie wybierają jej chętnie także dlatego, że brakuje oddziałów geriatrycznych. Medycy obawiają się więc, że nie znajdą zatrudnienia. Centra mogą zatem być impulsem dla rozwoju polskiej geriatrii. Mamy jednak wystarczającą liczbę specjalistów z tej dziedziny, by wystartować z realizacją tej koncepcji. W centrach mogą przecież konsultować pacjentów nie tylko specjaliści geriatrzy, ale także lekarze w trakcie specjalizacji. Chciałbym podkreślić, że powstanie oddziałów geriatrycznych nie będzie się wiązało z poszerzaniem bazy łóżek szpitalnych – w najbliższych latach należy się raczej spodziewać jej ograniczenia. Zgodnie z założeniami koncepcji będzie to polegało na przekształceniu części oddziałów w oddziały geriatryczne” – mówi Marek Balicki.

Zawieszenie prac nad ustawą o centrach zdrowia sprawiło, że szersza dyskusja nad zawartymi w niej propozycjami nie była w pełni możliwa. Środowisko geriatrów przyjęło je życzliwie, nie oznacza to jednak, że nie wzbudzają one żadnych wątpliwości.

„Jako Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” dość sceptycznie oceniamy koncepcję centrów zdrowia 75 plus, choć doceniamy samą inicjatywę. Jej autorzy nie wskazali wystarczająco jednoznacznie, w jaki sposób chcą centra i oddziały geriatryczne zabezpieczyć kadrowo. Krótko mówiąc, nadal nie wiemy, kto miałby w nich pracować. Ogłoszenie samej koncepcji odbyło się bez ogólnospołecznej dyskusji, a zaproponowane w niej rozwiązania nie mają całościowego charakteru. Mimo to uważam, że praca nad centrami zdrowia 75 plus może być dobrym punktem wyjścia do debaty o systemie wsparcia osób niesamodzielnych, w tym seniorów – do tego potrzeba jednak woli politycznej i zainteresowania opinii publicznej” – ocenia Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

W kierunku modelu środowiskowego

Marek Balicki wskazuje, że nowa koncepcja jest również próbą przemodelowania geriatrii w stronę modelu środowiskowego, gdzie świadczenia medyczne i socjalne realizowane są w pobliżu miejsca zamieszkania seniora.

„Jednym z naszych nadrzędnych celów jest wsparcie osób starszych w jak najdłuższym utrzymaniu samodzielności i sprawności oraz ograniczenie liczby hospitalizacji do tych absolutnie koniecznych. Oceniamy, że jednym z pozytywnych skutków wdrożenia koncepcji będzie również ograniczenie liczby seniorów kierowanych do zakładów opiekuńczo-leczniczych i domów pomocy społecznej, właśnie dzięki rozwinięciu dostępnej opieki ambulatoryjnej, domowej i dziennej. W ramach centrum opiekę nad seniorem roztoczy interdyscyplinarny zespół, w skład którego wejdą m.in. geriatra, psychiatra i fizjoterapeuta. Każdy pacjent będzie miał przypisanego koordynatora leczenia. W centrum będą również działały dzienne domy opieki medycznej dla wymagających usprawnienia seniorów w trakcie rekonwalescencji oraz zespół opieki domowej wspierający chorego w miejscu zamieszkania” – mówi.

Czego potrzebuje szeroko pojęty system wsparcia niesamodzielnych

„W przygotowanym przez nas raporcie „Opieka długoterminowa dziś i jutro” próbowaliśmy zwrócić uwagę opinii publicznej i decydentów na wyzwania stojące przed systemem opieki długoterminowej, w tym opieki senioralnej” – mówi Tomasz Michałek.

Jednym z tych najbardziej oczywistych są zmiany demograficzne. Według prognoz Banku Światowego polskie społeczeństwo będzie jednym z najszybciej starzejących się w Europie i na świecie – wskazuje ekspert.

„Czechy, Włochy, Szwecja i Niemcy – to państwa, które wypracowały różne modele organizacji opieki długoterminowej. Opracowany na nasze zlecenie raport nie wskazywał jednoznacznie kierunku, ale zawierał pewne propozycje, oparte o doświadczenie tych krajów. Gotowy dokument rozesłaliśmy do najważniejszych decydentów i instytucji publicznych, ale jak dotąd nic z tego nie wynikło. Otrzymaliśmy sporo gratulacji i pozytywnych opinii o raporcie, ale żadnych konkretów” – mówi.

Jak ocenia Tomasz Michałek, jednym z wyzwań jest niewystarczający poziom koordynacji systemu na poziomie jednostkowym i instytucjonalnym.

„Głównym problemem opieki długoterminowej jaki zdiagnozowaliśmy w raporcie jest brak integracji. W systemie funkcjonuje wiele różnorodnych podmiotów podlegających kilku różnym instytucjom. Istnieją również placówki tworzone wyłącznie z myślą o konkretnych grupach zawodowych. Dochodzi do tego słabo uregulowany sektor prywatny. Gdy zsumujemy pieniądze, którymi dysponują wszystkie te podmioty, kwota robi wrażenie. Jednak z powodu braku integracji i planu na ich racjonalne spożytkowanie ogół społeczeństwa nie odczuwa poprawy w dostępności i jakości świadczeń” – wskazuje.

Kolejnym problemem z jakim zmaga się system opieki długoterminowej i senioralnej, który wymienia Tomasz Michałek, jest niedofinansowanie, co najlepiej widać po poziomie pensji zatrudnionych w nim osób.

„Są na tyle niewysokie, że praca w tego rodzaju placówkach jest z reguły mało atrakcyjna, szczególnie dla osób młodych. Prawdziwa reforma systemu powinna rozpocząć się od ponadpartyjnego porozumienia i ogólnospołecznej debaty. Jako społeczeństwo musimy wreszcie zdać sobie sprawę, że nie uciekniemy od coraz większej liczby osób starszych i niesamodzielnych, a realna zmiana systemu to praca na lata” – mówi.

Najpierw debata i zebranie danych

W ocenie Tomasza Michałka jednym z pierwszych działań jakie należy podjąć, poza zainicjowaniem debaty, jest określenie ram prawnych dla pojęcia niesamodzielności oraz jej stopni.

„Dziś polskie prawo określa kim jest osoba niepełnosprawna, ale nie precyzuje definicji osoby niesamodzielnej. Być może to truizm, ale nie w naszej rzeczywistości prawnej: niepełnosprawny nie musi wcale być niesamodzielny. Osoba z niepełnosprawnościami może z powodzeniem pozostawać aktywna zawodowo i społecznie. Warto wspomnieć, że był już projekt określający m.in. zasady orzekania o niesamodzielności i jej stopnie. Niestety, ustawa o pomocy osobom niesamodzielnym, którą przygotował zespół senatora Mieczysława Augustyna została w Sejmie odrzucona już w pierwszym czytaniu. Nie odbyła się nad nią żadna debata i to właśnie zabolało środowisko najbardziej. Postawa posłów pokazała jak polityka wygrywa z kwestiami naprawdę ważnymi z punktu widzenia społecznego” – wskazuje Tomasz Michałek.

Debata, integracja i precyzyjne przepisy to jedno, ale kolejnym krokiem powinno być oszacowanie populacji osób niesamodzielnych.

„Dopiero wtedy będziemy tak naprawdę w stanie określić jakich ci pacjenci potrzebują świadczeń oraz zaplanować wydatki z budżetu z puli specjalnie do tego zadania powołanego funduszu. Oszacowana powinna zostać również liczba dostępnego personelu medycznego. Niezwykle istotne jest również opracowanie koncepcji kształcenia kadr, obejmującej w szczególności rozwój zawodów opiekuńczych. I to co jest kluczowe: odejdźmy od nadmiernej medykalizacji – opieka długoterminowa potrzebuje pielęgniarek i opiekunów a nie lekarzy. Ponadto, świadczeniodawcy muszą działać na rynku według czytelnych reguł, jasno określających: kto może opiekę długoterminową sprawować i na jakich zasadach. Tylko to gwarantuje jakość i właściwy nadzór” – ocenia ekspert Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

W opinii Tomasza Michałka opieka długoterminowa jest na tyle złożonym systemem, że powinna pod względem finansowym podlegać nie Narodowemu Funduszowi Zdrowia, ale odrębnej instytucji. Według eksperta zapewniłoby to płynność i stabilność finansowania.

Czas na realną zmianę

Pandemia SARS-CoV-2 udowodniła, że problemów geriatrii i systemu wsparcia dla osób niesamodzielnych nie da się spychać na dalszy plan, jak bywało dotychczas.

„Projekt ustawy o centrach zdrowia 75 plus jest już bardzo zaawansowany. Miał zostać skierowany do parlamentu w pierwszej połowie 2020 r. Niestety, na drodze stanęła pandemia COVID-19. Jestem jednak przekonany, że po ustabilizowaniu sytuacji zdrowotnej, wrócimy do prac nad ustawą. Przykład starszych społeczeństw Europy Zachodniej pokazał nam, że wirus SARS-CoV-2 okazał się najgroźniejszy dla populacji seniorów przebywających w domach opieki społecznej i zakładach opieki długoterminowej, a więc w różnorodnych formach całodobowej opieki instytucjonalnej” – podsumowuje Marek Balicki.

Wreszcie należy podjąć konkretne decyzje: co do tego zgadza się także Tomasz Michałek. Solidaryzm społeczny powinien zostać przekuty na działanie, również takie o charakterze finansowanym i podatkowym, zauważa ekspert Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

„Dotychczas z decydentów jedynie minister Zbigniew Religa dał się przekonać, że opieka długoterminowa wymaga większej uwagi. Powstały wówczas propozycje legislacyjnych rozwiązań, wśród nich wprowadzenia podatku pielęgnacyjnego. Podobna danina funkcjonuje w Niemczech. Niestety, propozycje wypracowane przez zespół powołany za czasów ministra Religi nie weszły ostatecznie w życie. Projekt wsadziła do szuflady Ewa Kopacz, gdzie przeleżał wiele lat. Również rząd Zjednoczonej Prawicy do niego nie wrócił. Gdyby zdołano 12 lat temu wprowadzić podatek pielęgnacyjny, dziś bylibyśmy w zupełnie innej rzeczywistości” – zauważa Tomasz Michałek.

źródło: pulsmedycyny.pl

Share →