– W sytuacji braku odpowiedniego i potrzebnego wyposażenia, żaden polski lekarz nie będzie w stanie w pełni wykorzystać swojej wiedzy i umiejętności walcząc o zdrowie pacjentów, nie narażając jednocześnie siebie oraz innych – pisze do ministra zdrowia Naczelna Rada Lekarska w apelu o zapewnienie lekarzom dostępu do odpowiednich środków ochrony osobistej.

„W związku z licznymi sygnałami środowiska lekarskiego o braku m.in.: masek, rękawiczek, fartuchów ochronnych czy środków dezynfekujących, zwracamy się do Ministra Zdrowia z apelem o podjęcie natychmiastowych działań i doposażenie wszystkich placówek medycznych w odpowiednie środki ochrony osobistej, które zostały wymienione w zaleceniach oraz w komunikatach Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektoratu Sanitarnego i Narodowego Funduszu Zdrowia” – czytamy w apelu Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Z każdym dniem zagrożenie wzrasta

– Zagrożenie epidemiologiczne w Polsce z dnia na dzień wzrasta. Władze państwowe powinny zapewnić odpowiednie zaplecze i środki, aby lekarze, pielęgniarki oraz inni przedstawiciele personelu medycznego byli odpowiednio przygotowani i mieli zapewnione wymagane i zalecane środki ochrony osobistej. Jest to niezbędne dla lekarzy, całego personelu medycznego oraz pacjentów – podkreśla samorząd lekarski w apelu z 12 marca o zapewnienie lekarzom dostępu do odpowiednich środków ochrony osobistej w związku z wystąpieniem zakażeń koronawirusem SARS-Cov-2 w Polsce.

Prezydium NRL zaznacza, że „w sytuacji braku odpowiedniego i potrzebnego wyposażenia, żaden polski lekarz nie będzie w stanie w pełni wykorzystać swojej wiedzy i umiejętności walcząc o zdrowie pacjentów, nie narażając jednocześnie siebie oraz innych”.

Autorzy apelu wskazują, że „niezrozumiałe jest również wprowadzanie bezterminowych regulacji ustawowych wyłączających znaczną część placówek medycznych z oczywistego prawa dokonywania zakupów potrzebnych wyrobów medycznych. Wprowadzony do ustawy Prawo farmaceutyczne zakaz sprzedaży tych wyrobów do praktyk zawodowych, a taki zaistnieje w przypadku objęcia tych wyrobów stosownymi obwieszczeniem Ministra Zdrowia, doprowadzi do pozbawienia pacjentów praktyk zawodowych prawa do opieki sprawowanej przez wybraną przez pacjenta placówkę”.

– Apelujemy o zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom naszego kraju, poprzez zagwarantowanie placówkom medycznym niezbędnego zaplecza, którego brak może doprowadzić do wieloletniego kryzysu polskiej ochrony zdrowia – czytamy w apelu.

Lekarze administracyjnie kierowani do zwalczania epidemii

Przypomnijmy, że w czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że „jeszcze dziś (12 marca – red.) zostanie wydane rozporządzenie o wprowadzeniu w Polsce stanu epidemicznego”. To oznacza, że w kolejnych rozporządzeniach minister zdrowia będzie mógł wprowadzić, między innymi:

  1. Czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się
  2. Czasowe ograniczenie lub zakaz obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych
  3. Czasowe ograniczenie funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy,
  4. Zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności,
  5. Obowiązek wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów,
  6. Nakaz udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi.

W art. 47 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi mówi o tym, że pracownicy podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne oraz osoby, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych, mogą być skierowane do pracy przy zwalczaniu epidemii.

Do takiej pracy mogą być też skierowane także inne osoby, jeżeli jest to uzasadnione aktualnymi potrzebami podmiotów kierujących zwalczaniem epidemii. – Dzięki temu będziemy mogli, zgodnie z prawem, skierować personel medyczny do pracy w jednostkach, które są istotne dla przeciwdziałania szerzeniu się epidemii – mówił minister Szumowski.

Prof. Flisiak: nie ma ochotników, którzy chcieliby wspomagać dyżury

Tymczasem specjaliści zwracają uwagę, że na przeszkodzie realizacji takich rozporządzeń mogą stanąć zarówno braki w wyposażeniu polskich szpitali, jaki i poważne problemy kadrowe.

– Szpitale, oddziały zakaźne, nie mają już środków ochrony personalnej. W mojej klinice sprzętu wystarczy na trzy dni, dyrekcja szpitala, wojewoda, są bezsilni. Listy do premiera, GIS-u pozostają bez odpowiedzi – mówił 12 marca na antenie TVN24 prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Podkreślał, że na wyniki testów badań na koronawirusa trzeba czekać dwa dni. – Te wszystkie działania nie będą miały sensu, jak ja za trzy dni będę musiał zamknąć izbę przyjęć. Nie mamy ochotników, którzy chcieliby wspomagać dyżury. A co będzie za dwa tygodnie? – pytał specjalista.

Zmierzamy w kierunku modelu włoskiego?

– Tydzień temu myślałem, że będziemy mieli scenariusz niemiecki. Ale my zmierzamy w kierunku modelu włoskiego. To jest wina wszystkich kolejnych ministrów i rządów, które ignorowały medycynę – powiedział w TVN24 prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Prof. Flisiak został też zapytany o to, czy zakażonych w Polsce może być dużo więcej, niż wykazały to dotychczasowe testy. – Na pewno już teraz jest ich grubo ponad setka, być może dwustu, których w najbliższych dniach zdiagnozujemy. Za dwa tygodnie będziemy mieli początek scenariusza włoskiego. Jesteśmy na samym początku fali wzrostu – uważa specjalista.

MZ: respiratorów i testów nie zabraknie

Jest podawał podczas kolejnych konferencji prasowych minister zdrowia Łukasz Szumowski, w Polsce jest ponad 10 tys. respiratorów, z których znaczną część wykorzystuje się na bieżąco do pomocy pacjentom, którzy tego potrzebują. – Mimo to kupowane są kolejne tego typu urządzenia – dodał.

Podczas czwartkowej (12 marca) rozmowy z TVN24, szef resortu zdrowia zwracał natomiast uwagę, że w całej Europie jest problem z zakupem masek ochronnych i kombinezonów dla personelu medycznego. – Ale kupujemy, mało tego – uruchamiamy polskie linie produkcyjne. Mam nadzieję, że ta polska produkcja będzie uzupełniała zapasy, które wydajemy – powiedział Łukasz Szumowski.

Poinformował też, że w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy testów na wykrywanie obecności wirusa SARS-Cov-2. – Dziennie możemy zrobić 2 tys. testów. To nie jest mało. To jest mniej więcej tyle, ile można zrobić w Wielkiej Brytanii – podkreślał minister zdrowia.

Zaznaczył, że rośnie liczba testów wykonywanych u osób objętych kwarantanną. – Będziemy też zwiększali bazę laboratoriów – zapowiedział Łukasz Szumowski.

źródło: rynekzdrowia.pl

Share →