– Skoro 70-80 proc. zakażonych koronawirusem przechodzi infekcję bezobjawowo, to dopóki personel medyczny, który ma na co dzień kontakt z pacjentami, nie będzie mieć możliwości systematycznego testowania się, to nadal będziemy miejscem transmisji wirusa – mówił w niedzielę (19 kwietnia) w TVN prof. Andrzej Matyja, prezes NRL.

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreślił, że niedawne rozporządzenie NFZ w sprawie wykonywania testów w kierunku koronawirusa tylko i wyłącznie doprecyzowało, kto za te badania płaci.

– Nic się nie zmieniło odnośnie dostępności wykonywania testów przez personel medyczny, a przecież to powszechne testy to najkrótszy sposób rozprzestrzeniania się epidemii – podkreślił prof. Matyja.

Zaznaczył też, że skoro 70-80 proc. zakażonych koronawirusem to ludzie bezobjawowi, to dopóki personel medyczny, nie będzie mieć możliwości testowania się, to nadal będziemy miejscem transmisji wirusa.

– Tego się domagamy. Apelujemy do ministra o jasne kryteria, by każdy pracownik medyczny mógł wykonywać testy. Jest to jedyna droga, żebyśmy skrócili czas rozpowszechniania się wirusa – podkreślił prof. Matyja.

Dodał, że prawdą jest, że personel medyczny ma możliwość poddawania się testom, ale tylko i wyłącznie jako pacjenci.

Prezes odniósł się też krytycznie do sposobu w jaki władza komunikuje się z lekarzami.

– Apelowaliśmy, aby skorzystać z naszej wiedzy, aby włączyć prezesów OIL do wojewódzkich zespołów kryzysowych. Okazuje się, że nie ma takiej potrzeby. Tymczasem teraz wojewodowie apelują do nas, do lekarzy abyśmy bez żadnych zabezpieczeń zmieniali miejsce pracy. Nikt nie patrzy na bezpieczeństwo a, często jest tak, że te nakazy pracy są sprzeczne z tymi zapisami prawnymi. Jest to niedopuszczalne – podkreślił.

– Dużo lepiej by było, żeby zamiast wszczynania spraw prokuratorskich wobec personelu medycznego zainteresować się brakami w warunkach pracy, jakie istnieją w zakładach opieki medycznej. A może wzorem innych krajów jak np. USA wprowadzić tzw. klauzulę dobrego samarytanina, a nie zaczynać od karania – sugerował prof. Matyja.

– W Stanach Zjednoczonych władze poszły w zupełnie innym kierunku. Tam wręcz zwolniono na czas trwania epidemii cały personel medyczny z odpowiedzialności zawodowej. Chyba, że zostanie ustalone w toku śledztwa, że doszło do rażącego zaniedbania. Tam nie każe się a wręcz odwrotnie stwarza się bezpieczeństwo wykonywania zawodu – mówił prezes NRL.

źródło: rynekzdrowia.pl

Share →