Najmniejsi przedsiębiorcy masowo zawieszają działalność gospodarczą – wynika z analizy money.pl. W marcu działalność zawiesiło ponad 48 tys. firm, a tylko w ciągu ostatniego tygodnia ponad 25 tys. – wynika z danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Do końca roku może za to przybyć milion bezrobotnych.

Polski biznes się zamyka, chce przeczekać trudne czasy. Ostatnie 7 dni marca to minus 25 tys. podmiotów. Cały biegły miesiąc to 48 815 wstrzymanych biznesów. Przedsiębiorcy po prostu masowo złożyli wnioski o zawieszenie działalności.

Co to oznacza? Nie funkcjonują, nie będą płacić podatków dochodowych, nie będą rozliczać się z VAT. Zawieszona działalność gospodarcza to również wyrejestrowanie z ZUS i koniec z płaceniem składek. To jasny sygnał od przedsiębiorcy: biznesu dla nich w tej chwili nie ma. Tak jak i najmniejszej płynności finansowej, która pozwoliłaby przetrwać epidemię koronawirusa w Polsce.

A warto podkreślić, że zawiesić działalność gospodarczą w myśl przepisów może przedsiębiorca, który nie zatrudnia żadnych pracowników. Na ten krok decydują się zatem na początku najmniejsi na rynku, często są to samozatrudnieni, którzy stracili jedyne zlecenie. Za chwilę będą mogli to zrobić ci, którzy rozstali się z załogą (zatrudnioną do tej pory na podstawie umowy o pracę) pod koniec marca.

Money.pl przeanalizował dzienne informacje z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej z marca. Do CEIDG spływają wnioski o zarejestrowanie działalności, jej zawieszenie, całkowitą likwidację lub wznowienie.

Jak wynika z analizy money.pl, w marcu wnioski o zawieszenie działalności złożyło w sumie 48 tys. firm. Większość zaczęła to robić po 12 marca, czyli po oficjalnym ogłoszeniu o konieczności zamknięcia szkół. To właśnie od tego dnia więcej biznesów się w Polsce zawieszało, niż tworzyło. Od początku stycznia takiej daty nie było ani razu. Od 12 marca z kolei nie było dnia, by większa liczba Polaków realizowała marzenie o byciu przedsiębiorcą, niż z nich rezygnowała.

Ostatni tydzień miesiąca był jednak rekordowy. We wtorek 24 marca działalność zawiesiło 2,3 tys. przedsiębiorstw. Środa 25 marca? Kolejne 2,6 tys. wniosków o zawieszenie działalności. Czwartek 26 marca to znów 2,5 tys. wniosków o przerwę w biznesie.

Piątek 27 marca przynosi kolejne 2,2 tys. zawieszonych działalności. Przez weekend 28 i 29 marca do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej trafia łącznie kolejne 1,4 tys. wniosków o zawieszenie działalności. W miniony poniedziałek wnioski wysłało kolejne 5,7 tys. podmiotów. A w ostatni dzień miesiąca zrobiło to rekordowe 9 tys. firm. Suma? 23 699 zawieszonych działalności w ciągu ostatnich 7 dni miesiąca.

Jak wynika z analizy money.pl, w lutym liczba zawieszonych działalności była tylko raz (1 z 29 przypadków) wyższa niż w ostatnich dniach marca. Tylko raz dzienna liczba wniosków o zawieszenie działalności przekroczyła wartość 2 tys. Średnio w ubiegłym miesiącu decyzję o zawieszeniu pracy podejmowało około 650 podmiotów dziennie.

W marcu średnia wynosiła już 1574 zawieszone działalności dziennie. W ostatnich 7 dniach miesiąca było to już średnio… 3,3 tys. zawieszonych działalności dziennie.

Z danych dostępnych w CEIDG wynika, że w lutym w sumie zarejestrowało się 23 tys. nowych podmiotów, średnio przybywało po około 800 dziennie. Zwykle układ był prosty: pojawiało się więcej przedsiębiorców, niż zawieszało działalność.

Warto zauważyć, że koniec miesiąca standardowo przynosi jeden dzień z dużą liczbą wniosków o zawieszenie. W styczniu tak było 31. dnia miesiąca – wtedy przedsiębiorcy złożyli 4 tys. wniosków ekstra jednego dnia. W lutym ostatni dzień miesiąca to ponad 3 tys. wniosków o zawieszenie działalności. W marcu to ponad 9 tys. wniosków. Takiego wyniku w 2020 roku jeszcze nie było.

Ostatni dzień miesiąca to nie tylko moment na zawieszenie działalności. W wielu firmach był to też dzień pierwszych zwolnień. Jak wielu pracowników straciło zatrudnienie? Takich danych jeszcze nie ma. Główny Urząd Statystyczny zmiany na rynku pracy uwzględni dopiero w danych za kwiecień (które pojawią się w maju). Skalę zwolnień można jedynie szacować na podstawie doświadczeń innych krajów.

W USA w ciągu pierwszego tygodnia po uderzeniu koronawirusa po zasiłek dla bezrobotnych zgłosiło się blisko 3 mln osób więcej niż zwykle. Liczba zatrudnionych w USA to ponad 156 mln osób, a zatem bez pracy znalazło się przynajmniej 1,91 proc. dotychczasowych zatrudnionych. Warto jednak pamiętać, że spora część nie zarejestrowała się tuż po zwolnieniu, część nie ma prawa do zasiłku. Rzeczywista skala bezrobocia w USA może również okazać się większa.

Gdyby uznać, że również w Polsce pierwsze zwolnienia dotknęły takiej grupy, to mówimy o blisko 315 tys. osób bez pracy. Trzeba jednak dodać, że prawo pracy w USA jest zdecydowanie bardziej przyjazne dla pracodawców. Zwalnianie wieloletnich zatrudnionych jest możliwe z dnia na dzień.

– Do końca marca pracę może stracić od 1 do 3 mln Polaków – szacował tydzień temu Cezary Kaźmierczak z ZPP. Taka skala zwolnień tylko w marcu oznaczałaby, że z pracą pożegnało się od 6 proc. wszystkich zatrudnionych do nawet 18 proc. Liczba wypowiedzeń byłaby zatem gigantyczna.

– Według obecnych analiz ministerstwa bezrobocie na koniec roku może sięgnąć 9-10 proc. – szacuje Marlena Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. W tej chwili – według danych Głównego Urzędu Statystycznego – w Polsce jest na poziomie 5,5 proc. Oznacza to, że bez pracy pozostaje 919 tys. osób. Gdyby wskaźnik bezrobocia miał podskoczyć do prognozowanych 10 proc., bez pracy byłoby blisko 2 mln Polaków, o milion więcej niż teraz.

źródło: money.pl

Share →